
Głos Adwentu 12/2008
Znaki i cuda dzisiaj
Pomimo niezaprzeczalnego
faktu, że Jezus i Jego apostołowie czynili cuda, uzdrawiali chorych i wypędzali
demony, toczy się burzliwa dyskusja na temat tego, czy dzisiejszy Kościół
powinien doświadczać tych samych rzeczy. Czy powinien oczekiwać cudów? Jaki
miałyby one wpływ na skuteczność ewangelizacji? W poniższym rozważaniu
spróbujemy odpowiedzieć na te pytania.
Treść listu była jednoznaczna. Jednak pytania, jakie się pod jego
wpływem pojawiły, wprawiły mnie w zakłopotanie. Jeden z fragmentów brzmiał
następująco:
„Mam duży problem, ale wierzę, że z pomocą takiego człowieka
Bożego jak ty, Bóg go rozwiąże. Jestem przekonany, że twojej modlitwy Bóg
wysłucha. Mam wirusa HIV - jestem jak trędowaty. Wiem, że w czasach Naamana
trąd był nieuleczalny. On jednak udał się do proroka Elizeusza, Przedstawił mu
swój problem i został przez Boga uzdrowiony”.
Natychmiast pomyślałem: Czy w dzisiejszym Kościele jest miejsce na
uzdrowienia! cudowne znaki? Czy Bóg jest chętny, aby wysłuchiwać modlitw za
chorymi i uzdrawiać ich, tak jak to czynił w czasach biblijnych? Jaki wpływ na
misję miałoby pojawienie się uzdrowień i znaków czynionych poprzez wyznawców?
Dowody
Bożej obecności
Chrześcijanie zwykle odnoszą się do tego tematu na trzy sposoby.
Jedni uważają, że uzdrowienia i cudowne znaki nie powinny mieć miejsca w
dzisiejszym Kościele. Drudzy, równie szczerzy, wierzą, że cuda powinny być
obecne we współczesnym Kościele, gdyż ich występowanie byłoby dowodem Bożej
obecności wśród wierzących. Trzecia grupa nie zastanawia się zbytnio nad nimi,
gdyż nie doświadcza ich w ogóle lub doświadcza bardzo sporadycznie.
W tym miejscu chciałbym uściślić, co mam na myśli, mówiąc
uzdrowienia i cuda. Poprzez uzdrowienia rozumiem takie zdarzenia, przez które
Bóg sprawia, że osoba chora czy ułomna staje się całkowicie zdrowa bez
angażowania jakichkolwiek środków leczniczych. Przykładem niech będzie
uzdrowienie przez Boga - za pośrednictwem Piotra - człowieka, który nie chodził
od urodzenia (zob. Dz. 3,2.6-9). Podobnie Bóg przez Pawła uzdrowił innego
człowieka, który też nie mógł chodzić od urodzenia (zob. Dz. 14,8-10). W obu
wypadkach Piotr i Paweł wypowiedzieli słowo, po którym stan chorych natychmiast
się poprawił i zaczęli chodzić. Nie potrzebowali nawet żadnych zabiegów
rehabilitacyjnych.
Mówiąc o cudach, mam na myśli zdarzenia, w których Bóg czyni coś w
sposób inny niż ten, jaki jest uważany za naturalny. Jezus nakarmił pięć
tysięcy mężczyzn, rozmnażając pięć bochenków chleba i dwie ryby (zob. Mat. 14).
Piotr pomodlił się i Tabita ożyła (zob. Dz. 9,40-41). W Księdze Dziejów
Apostolskich znajduje się ciekawy opis: „Niezwykłe też cuda czynił Bóg przez
ręce Pawła, tak iż nawet chustki lub przepaski, które dotknęły skóry jego,
zanoszono do chorych i ustępowały od nich choroby, a złe duchy wychodziły”
(19,11-12).
Wspólną cechą w uzdrowieniach i cudach, które Bóg czyni, jest to,
że naukowe metody badawcze nie są w stanie ich wyjaśnić. Nie można wytłumaczyć
z punktu widzenia biologii, jak martwa osoba może znowu żyć. Nie można też
wyjaśnić, jak osoba niechodząca od 40 lat nagle wstaje i zaczyna chodzić tylko
na skutek ustnego polecenia. Należy zauważyć, że autorem obydwu zdarzeń jest
Bóg, który posłużył się ludźmi, aby przez nich sprawić cuda i uzdrowienia.
Nie powinniśmy pytać o nasze przekonania na temat uzdrowień
dzisiaj, ale raczej o to, co Biblia mówi na ich temat. Czy pisarze biblijni
przedstawiają cuda i uzdrowienia jako zjawiska, które będą miały miejsce w
Kościele na przestrzeni wszystkich wieków? Czy cuda i uzdrowienia miały miejsce
także po śmieci Jezusa i apostołów? Czy czynienie znaków i uzdrawianie chorych
ma wpływ na efektywność zdobywania ludzi dla Chrystusa?
Odpowiedzi na te pytania są oczywiste. Kiedy Jezus wypowiedział
poniższe słowa, odniósł się do faktu, że cuda pomagają ludziom się opamiętać:
„Wtedy począł czynić wyrzuty miastom, w których najwięcej Jego cudów się
dokonało, że się nie nawróciły. Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido!
Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno
w worze i w popiele by się nawróciły” (Mat. 11,20-21).
Po prześladowaniach w Jerozolimie Filip przybył do Samarii i
głosił tam Jezusa Chrystusa. Jednym z powodów, dla których ludzie zwracali
uwagę na to, co mówił, były cuda, jakie Bóg przez niego czynił. „Tłumy słuchały
z uwagą i skupieniem słów Filipa, ponieważ widziały znaki, które czynił. Z
wielu bowiem opętanych wychodziły z donośnym krzykiem duchy nieczyste, wielu
też sparaliżowanych i chromych zostało uzdrowionych. Wielka radość zapanowała w
tym mieście” (Dz. 8,6.8). Piotr uzdrowił Eneasza, który był sparaliżowany i
przywiązany do łóżka osiem lat. „Widzieli go wszyscy mieszkańcy Liddy i Saronu
i nawrócili się do Pana” (9,35). A kiedy Bóg wzbudził Tabitę, „wieść o tym
rozeszła się po całej Jaffie i wielu uwierzyło w Pana” (9,42).
Jest wystarczająco dużo dowodów biblijnych na to, że Bóg używał
uzdrowień i cudownych znaków, aby zdobywać ludzi dla Królestwa Bożego. Istnieją
także inne powody pojawiania się cudów, ale ten jest najbardziej zrozumiały.
Aż do
końca
Zajmijmy się teraz pytaniem, czy Biblia mówi coś o tym. że cudowne
znaki i uzdrowienia będą obecne w Kościele po wszystkie czasy. Odpowiedzi
udzielił sam Jezus: „Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię
moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do
rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce
kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie” (Mar. 16,17-18).
Ellen White tak skomentowała ten fragment: „Poprzez dar Ducha
Świętego uczniowie mieli uzyskać niezwykłą moc. Ich świadectwo miało być
potwierdzane znakami i cudami. Cuda będą miały być czynione nie tylko przez
apostołów, ale także odbiorców poselstwa”. Napisała: „Uczniowie mieli otrzymać
tę samą moc, którą miał Jezus, aby uzdrawiać wszelką chorobę i niemoc wśród
ludu. Poprzez uzdrawianie w Jego imię chorób ciała świadczyli o Jego mocy do
zbawienia duszy”. Nawiązując do obecności w Kościele uzdrowień i cudownych
znaków, dodała: „Obietnica sięga tak daleko jak ostatni nakaz Jezusa i jest tak
samo godna zaufania jak w dniach apostolskich”. Doświadczanie znaków i cudów
uznała za „przywilej Bożych dzieci, które wiarą powinny uchwycić się
wszystkiego, co może ją potwierdzić” (E.G. White, Życie Jezusa, s. 589,
591).
Następny cytat jest dla dzisiejszego Kościoła wyzwaniem:
„Ewangelia wiąż posiada tę samą moc. Dlaczego nie mielibyśmy świadczyć obecnie
z tym samym skutkiem? (...) Chrystus wyczuwa nieszczęście każdego cierpiącego,
a kiedy złe duchy niszczą kształt człowieczeństwa, Chrystus odczuwa na sobie
związane z tym przekleństwo. Gdy gorączka spala ludzkie życie, przeżywa On wraz
z człowiekiem jego konanie. Dziś tak samo gotów jest uzdrowić chorego jak
podczas swego pobytu na ziemi. Słudzy Chrystusa są Jego przedstawicielami i
przekazicielami Jego mocy dla ludzi. Właśnie za ich pośrednictwem Chrystus
pragnie okazywać swą uzdrawiającą moc” (tamże).
Kolejny argument przemawiający za ważnością uzdrowień dzisiaj
płynie ze studium darów duchowych. Te dary ewidentnie wołają o uzdrowienia i
znaki wśród wierzących. Jeżeli dar Ducha Świętego jest dla „wszystkich, których
Bóg powołał” (Dz. 2,39), jeżeli to obecność Ducha Świętego przynosi dary
duchowe, jeżeli dary duchowe zawierają także „dar uzdrawiania i dar czynienia
cudów” (1 Kor. 12,8-10), to wniosek jest prosty: powinniśmy oczekiwać cudów i
uzdrowień w takim samym stopniu, jak oczekujemy darów zarządzania, dawania,
gościnności czy innych.
Potrzeba
tych darów
Czy dary duchowe potrzebne są w dzisiejszej służbie? Aby uzyskać
odpowiedź, postawię kolejne pytania: Czy znamy ludzi, którzy wątpią w istnienie
Boga? Czy są takie miasta czy państwa, gdzie dominuje niewiara? Czy wierzymy,
że są tacy, którzy nawróciliby się, gdyby ich mąż czy żona zostali uzdrowieni z
AIDS? Czy żyją dzisiaj niewidomi, którzy mogliby być chodzącym świadectwem
Bożej mocy, gdyby ich oczy zostały otwarte?
Jeśli odpowiedzią jest „tak”, to dlaczego niektórzy ludzie w
Kościele walczą z cudami i uzdrowieniami?
Jednym z powodów jest fakt, że nie udało nam się znaleźć równowagi
pomiędzy tekstami na temat uzdrowień i cudów, a fragmentami takimi jak te:
„Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą wielkie
znaki i cuda, aby, o ile można, zwieść i wybranych” (Mat. 24,24); „A ów
niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i
rzekomych cudów” (2 Tes. 2,9); „A są to czyniące cuda duchy demonów, które idą
do królów całego świata, aby ich zgromadzić na wojnę w ów wielki dzień Boga
Wszechmogącego” (Obj. 16,14).
To zaskakujące jak łatwo nam uwierzyć, że diabeł może czynić
fałszywe cuda, a jak trudno uwierzyć w to, co obiecał Bóg. Jest wielu
fałszywych Chrystusów, ale czy to oznacza, że prawdziwego Chrystusa nie ma?
Istnieje wielu fałszywych proroków, ale czy nie są oni nazwani fałszywymi
właśnie dlatego, że istnieją prawdziwi? Fakt, że szatan będzie używał cudów,
nie powinien przerażać nas na tyle, żebyśmy się wyrzekli głoszenia mocy Ducha
Świętego. On chce działać przez nas, niosąc ulgę chorym, a niewierzących
doprowadzić do poznania Boga na niebie. Bóg może objawiać siebie w różny,
nadzwyczajny sposób. Musimy uważać, aby tego nie odrzucić, bo pozbawimy innych
doświadczeń, które mogłyby pomóc im uwierzyć w Boga.
W Zambii mieszka pewien brat o imieniu Halwindi, który
wielokrotnie uzdrawiał innych. Modlił się za chorymi na różne choroby, łącznie
z AIDS. Jego uzdrowienia zostały potwierdzone. Jaki wpływ miało to na
zdobywanie dusz dla Chrystusa? Przedstawiciele diecezji, do której należy,
powiedzieli, że nikt z ich terenu, włącznie z pastorami, nie ochrzcił więcej
ludzi po swoich programach ewangelizacyjnych niż brat Halwindi. Nie ulega
wątpliwości, że poza nauczaniem to właśnie uzdrowienia miały wpływ na tak
wielką skuteczność działań tego człowieka.
Musimy też pamiętać o modlitwach w imię Jezusa za osobami
zdemonizowanymi. Uwolnienie ich jest największym dowodem mocy i obecności
Bożej. Jezus przecież powiedział: „W moim imieniu demony wypędzać będą” (Mar.
16,17-20).
Fakt, że
szatan będzie używał cudów, nie powinien nas przerażać na tyle, żebyśmy się
wyrzekli głoszenia mocy Ducha Świętego
Czterech pastorów zebrało się wokół kobiety, która była
zdemonizowana. Z jej ust wyszły takie słowa: „Mamy na imię Róża. Nie możemy z
ciebie wyjść. Dokąd byśmy poszli, gdybyśmy to zrobili? Ty jesteś naszym domem.
Tylko nie próbuj zapraszać Jezusa, bo On nic może mieszkać tam, gdzie my.
Jeżeli to zrobisz, zabijemy cię”. Starszy pastor misjonarz poprosił nas, abyśmy
uklękli. Gdy tylko zaczął się modlić, demony zaczęły wystawiać nas na próbę
słowami: „Marnujecie wasz czas. Ta osoba należy do nas i to jest nasz dom. Nie
wyjdziemy z niej. Jeżeli będziecie nas zmuszali, zabijemy ją. Nasze imię brzmi
Róża”.
Takie opisy nie są rzadkością w wielu częściach świata. Kaznodzieje
i wyznawcy nie mogą być na nie obojętni. Nauczanie, szkolenia i osobiste
nabożeństwa powinny przygotowywać nas, aby stawić czoło takim zjawiskom, kiedy
się z nimi zetkniemy.
Nie powinniśmy się dać zaskoczyć. Ellen White mówi nam, że
działania wierzących w czasach końca będą obejmowały uzdrowienia i cudowne
znaki. „Słudzy Boży, rozpromienieni świętą gorliwością, będą spieszyli z
miejsca na miejsce, aby zwiastować poselstwo nieba. Tysiące przekaże
ostrzeżenie całej ziemi. Będą się działy cuda, chorzy będą uzdrawiani, a różne
znaki będą towarzyszyć dziełu wykonywanemu przez wierzących. Szatan także
działa, czyniąc kłamliwe cuda, nawet sprowadzając ogień z nieba na oczach ludzi
(zob. Obj. 13,13). Dlatego wiara mieszkańców ziemi zostanie wypróbowana” (E.G.
White, Wydarzenia czasów końca, s. 137).
Musimy
uważać, żeby nie odrzucić możliwości objawiania się Boga w nadzwyczajny sposób,
bo pozbawimy się doświadczeń, które mogłyby nam pomóc w misji
Często zastanawiam się nad odpowiedzią, jakiej udzielił swoim
uczniom Jezus, kiedy nie mogli uzdrowić cierpiącego chłopca, którym targał zły
duch. We wszystkich trzech opisach tej historii Jezus nazwał ich „pokoleniem
niewiernym i przewrotnym”. A zapytany przez apostołów, dlaczego nie udało się
im uzdrowić chłopca, odpowiedział: „Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę,
powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej
górze: Przesuń się stąd tam!, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie
dla was” (Mat. 17.20). A w Ewangelii Marka 9.29 dodał: „Ten rodzaj wychodzi
przez modlitwę”.
* * *
Na koniec niech każdy z nas postawi sobie kilka pytań. Po
pierwsze, czy wierzymy w Biblię i to, czego naucza o cudach i uzdrowieniach? Po
drugie, czy jesteśmy w stanie zmienić nasze przekonania, aby przyjąć to, czego
naucza Biblia? Po trzecie, czy mamy dzisiaj wystarczająco dużo wiary w Boga,
aby On mógł czynić cuda?
Właściwe odpowiedzi na te pytania poprowadzą nas do odnowienia
służby, która będzie odtąd przepełniona prawdziwą Bożą mocą.
Pardon Mwansa
[Autor jest wiceprzewodniczącym Generalnej Konferencji Kościoła
Adwentystów Dnia Siódmego. Urodził się w Zambii, gdzie przez 25 lat służył jako
kaznodzieja na różnych stanowiskach. Doktoryzował się z misjologii na Andrews
University w USA. Artykuł pochodzi z książki Adventist
Mission in the 21st Century, Review & Herald Publishing Association, 1999,
s. 125-131].